Czerń, fakty i mity

W gamie Pantona jest 1761 kolorów. Ludzkość upodobała sobie jeden – czarny, jako ten wyszczuplający, pasujący do wszystkiego – jako kolor basic.  A co jeżeli czarny nie wyszczupla? Co jeżeli czarny nie pasuje każdemu? Co, jeżeli ludzkość się myli?

Do tego wpisu zainspirował mnie cudowny pokaz kolekcji A/W 2016 Yohji Yamamoto <KLIK>. Kolekcja bazuje na czerni, z małymi wyjątkami dla białych setów. Wspaniały przegląd dekonstrukcji, przemyślanych cięć, bardzo przemyślanego doboru materiałów. Kolekcja niezwykle trudna do noszenia, wymagająca. Powiedziałabym wręcz: tylko dla tych, którzy wiedzą o co w czerni chodzi.

Zapraszam do obejrzenia podlinkowanego pokazu. Zaprezentowane na nim sylwetki będą świetnym odniesieniem do poniższego tekstu.

Trochę teorii na wstępie i krótka powtórka z fizyki. Kolor powstaje poprzez odbicie lub zaabsorbowanie przez pigment fali światła o różnej długości. W efekcie przedmioty mają taki kolor, jakie fale odbijają (w bardzo dużym uproszczeniu). Czerń natomiast powstaje w wyniku zaabsorbowania wszystkich wiązek. Innymi słowy – nie odbija żadnej.

Kolor (nie) bezpieczny

Bardzo modne od kilku sezonów są czarne total looki, czyli stylizacje, w których wykorzystywany jest tylko ten jeden kolor. Sama żywię głębokie uczucie do czerni, więc z przyjemnością obserwuję modowe fiflaki i eksperymenty (zwłaszcza) młodzieży. Żeby ta obserwacja należała do przyjemności, kilka elementów musi się zgadzać.

Po pierwsze. Bardzo doceniam, że większość ludzi przed wyjściem z domu zadaje sobie trud zatrzymania się przed lustrem, w celu (daj boże) weryfikacji tego, co widzą. W przypadku czarnych ubrań, zwłaszcza we wciąż modnym kroju oversize, we wciąż modnej przerysowanej linii ramion, we wciąż modnym eksperymencie z długościami – zamiast seksi gansta szału w kolorze black, możemy zobaczyć raczej obły kształt, z nienaturalnie powiększonymi biodrami lub ramionami. I co teraz?

To co widzimy w odbiciu lustra jest statyczne. Zaburzone (właściwie całkowicie zakryte) proporcje bardzo rzucają się w oczy zwłaszcza w krojach oversize, o długości maxi – brak talii, brak kolan, brak kostek – ukwiał. Z kolei w ciągu dnia ubranie jest w ruchu, razem z naszym ciałem. Czasem wystarczy zmienić jeden element garderoby na wykonany z materiału lejącego, lżejszego, połyskliwego, koronkowego – takiego, który nada sylwetce odrobinę lekkości w ruchu. Taki, który będzie powiewał, płynął.

Zwróćcie uwagę na długie, czarne płaszcze w pokazie Yamamoto. Mimo problematycznego kroju i długości, płaszcze zyskują na lekkości dzięki temu, jak materiał porusza się z każdym krokiem. Odsłaniając przy tym zgrabne kostki, daje szansę na przypuszczenia, że modelka nie jest ciosanym klocem.

Po drugie. To co może uratować sylwetkę przed zmianą w czarną, bezkształtną bukę to warstwy odpowiedniej długości. To zabieg, który sama stosuję bardzo często, ponieważ najbardziej ukochanymi rzeczami w mojej szafie są długie, czarne szmaty. Kawał ze mnie baby, więc gdybym bezrefleksyjnie zechciała narzucić na siebie to co mam, w wieczornych wiadomościach zobaczylibyście materiał, że yeti zeszło z gór.

Do meritum, warstwy – jeżeli już zakładam czarny sweter maxi, to przeważnie zakładam na niego czarną skórę sięgającą talii. Wówczas optycznie talia ląduje na swoim miejscu. Zazwyczaj, hołdując modzie dla powodzian, odsłaniam kostki, żeby dać światu do zrozumienia, że z moją wagą jest wszystko ok. Ale, ale! Ważne także, co pod płaszczem. Ja zakładam zazwyczaj przylegające spodnie, żeby spod czarnej szmaty przedzierał się jednak kawałek w miarę zgrabnego uda (to także komunikat dla świata). Jeżeli nie lubicie przylegających rzeczy, to te luźniejsze też będą ok, po warunkiem że spodnie/koszulka, spódnica/koszulka będą się zbiegać na linii talii.

Po trzecie. Krój to cholernie ważna rzecz. Właściwie oczywistym jest, że wszystkie pionowe linie na sylwetce, optycznie ją wyciągają. Świetnie jeżeli płaszcz, kardigan, czy inna narzutka układa się tworząc pionowe linie. Wracając do płaszczy mistrza Yohji – zwróćcie uwagę na pionowe szwy poprowadzone na plecach i rozcięcia. Prawda, że ten płaszcz przestaje być tak toporny i ciężki?

Czerń (nie) wyszczupla

Dobra, dobra – wyszczupla. Ale tylko jeżeli da się jej (czerni) szansę. W zasadzie niemal każdy kolor wyszczupla, jeżeli odpowiednio się go zestawi. W tym wypadku także opieramy się na optyce. Jeżeli pod biały kardigan założysz czarną koszulkę, to zadziała, ponieważ ciemniejsze kolory optycznie wydadzą się być „głębiej osadzone” od jaśniejszych (na tych samych zasadach działa konturowanie twarzy). Jeżeli pod czarny kardigan założysz białą koszulkę też ok, ponieważ dwie pionowe linie rozpiętego swetra optycznie wydłużą sylwetkę. Do tego wszystkiego można śmiało dołączyć cały pierwszy punkt o liniach, odpowiednich materiałach i warstwach.

Czerń (nie) każdemu pasuje

Czerń zakładają wszyscy, bez wyjątku. Czerń postrzegana jako kolor neutralny, gości w każdej szafie. Nie wszystkim jednak pasuje. Nie poleca się go osobom o zbyt jasnym, delikatnym typie urody, które w czerni (zwłaszcza w total look) wyglądają jak wampirzo chore stworzenia. Ogólna zasada mówi, że jeżeli wokół tęczówki masz czarną obwódkę – śmiało, zakładaj czerń! Niemniej, sądzę że wszystko jest kwestią intencji. Jeżeli dziewczęta o gotyckich upodobaniach mają ochotę na upodabnianie się do trupa? Czemu nie.

Czerń potrafi być złośliwa – uwydatnić, zamiast maskować. Jeżeli nie traktujesz jej odpowiednio, zemści się w najmniej odpowiednim momencie. W klubie, na czarnej koszulce zdrapany paluchem sos z ostatniego kebsa nagle zaświeci w ultrafiolecie. Bang, bang!

Z czernią trzeba umieć się obchodzić.

xoxo,

Fashion Victim

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s