Stress, my dear friend

Mój Drogi,

Wiem, że ostatnio zaniedbałam nasze relacje, ale wystarczająca ilość wolnego czasu i spokój kompletnie mnie pochłonęły. Obowiązki, które wylały się w ciągu ostatnich tygodni sprawiły, że wręcz nie mogę przestać o tobie myśleć. Więc z wypiekami na twarzy (dosłownie) spieszę (dosłownie x2), by nadrobić zaległości. Co u ciebie?

Zanim odpiszesz, opowiem co u mnie. Ostatecznie, dzięki temu co u mnie, piszę do ciebie. Może zacznę od tego, że wstaję wcześnie. Wiesz, jak tego nie lubię! Dzień zaczynam różnie. Jeżeli mam rano czas, gotuję ciecierzycę na kolejne posiłki. Tak, zaczęłam gotować! A więc pakuję pudełka…czasami nie mam czasu jeść, ale wtedy przepraszam, albo jem w drodze na kolejne spotkanie. Czasami jem szybkie śniadanie i wybiegam. Czasami wybiegam sama, a czasami w towarzystwie torebki i torby na trening. Czasami zabieram ze sobą rzeczy na sesję. Kupuję banany, unikam cukru.

Właściwie to lubię tempo. Choć biegać nie lubię. Kiedy tempo dnia jest duże, jestem w stanie utrzymać poziom adrenaliny na takim, który śmiało pomaga mi dobrnąć do wieczora. Wieczorami bywa gorzej, kiedy ta adrenalina spada. Ale to już ten moment, kiedy niczego nie muszę (no, może czasem, ale to już z poziomu klawiatury laptopa).  Najważniejsze, to trzymać tempo i pilnować zegarka. Tak, ten zegarek. Chyba często się widujecie?

Ostatnio dużo się dzieje. Dochodzą nowe projekty. Część z nich kładzie na mnie dużą odpowiedzialność. Także za innych. Czasami ludzie doprowadzają do szału. Znasz to? Albo nie odbierają przez dwa tygodnie i „zapominają” oddzwonić, albo dzwonią 7 razy dziennie od 7 rano, mimo że obiecałeś dać znać. Ostatnio też dużo środkowych palców od losu, skierowanych w moją stronę. Wczoraj jechałam (stałam) przez zakorkowane miasto i wyobrażałam sobie, że jestem godżillą. Rozwalałam budynki i kopałam stojące samochody. Moja mała przyjemność.

Co robię, kiedy nie jestem godżillą? Staram się nie być. Podobno dużo się denerwuję… Trenuję. W sumie, to trenuję co dziennie. Ale jeżeli potrzeba wyładowania emocji sprawia, że podnoszę swoje skile – jestem z tym ok. Czasami znajomi pytają jakim cudem mam czas na treningi każdego dnia. Robię sobie ten czas. Inaczej zwariowałabym sama ze sobą. Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Jeżeli słyszę od dwudziestokilkuletnich, bezdzietnych znajomych, że nie mają godziny dziennie – ściema.  Poza tym, sport bardzo uczy dyscypliny, słuchania siebie i pokory. Strasznie bym chciała, żeby ten cholerny WF był obowiązkowy. Teraz żałuję, że w liceum się zwalniałam.

Wiesz, kiedyś bardzo cię nie lubiłam. Sprawiałeś, że na samą myśl miałam mdłości, ochotę na papierosa, albo cztery. Czasem ryczałam ze złości, a czasem śniły mi się koszmary. Być może mdłości myliłam z motylami? Być może złość myliłam z podekscytowaniem? Skoro nie mogę przestać myśleć o tobie od tylu lat…Może to miłość?

P.S. Wysłałabym ci kilka aktualnych zdjęć, ale sińce pod oczami widać już z kosmosu.

Ściskam i czekam z niecierpliwością na odpowiedź,

Twoja Fashion Victim

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s