Z kim pracujesz?

Z pracą na planie jest trochę jak z podrywem – musi zaiskrzyć. Nawet jeżeli to będzie jednorazowa przygoda, musi być chemia (o alkoholu w tym wypadku nie ma mowy). Jeżeli spotykasz drugą osobę w sytuacji intymnej, jaką jest wyrażenie swojej wrażliwości, musisz czuć się komfortowo. W przeciwnym wypadku zostaje niesmak i adnotacja przy numerze „nie odbieraj!”.

Wierzcie lub nie – nie dramatyzuję. Kilka razy już pisałam o tym, że tworzenie dla artysty jest sprawą intymną. Jak z sexem, potrafimy to robić tylko przy odpowiednim nastroju i głupio nam, kiedy proponuje się za to pieniądze. Dlatego też bardzo często zdarza się, że osoby, które dobrze się dogadują, spotykają się często na różnych zleceniach.

Niemiło spędza się cały dzień z burakiem, który uważa, że zjadł wszystkie rozumy (choć czasami zastanawiam się, czy ja taka nie jestem…). To oczywiste. Są zlecenia, kiedy mogę odpuścić i zająć się tylko stylizacją. Wtedy odpowiadam za swoją działkę, prasuję sobie w kącie i nie wtrącam się do cudzej roboty. Sytuacja wygląda już zupełnie inaczej, kiedy mam zająć się produkcją sesji i odpowiedzieć głową za jej efekt. Nie boję się odpowiedzialności, tylko właśnie niezrozumienia z drugim człowiekiem (z drugim artystą). W moim zakresie jest stworzyć koncept – historię, storyboard (rozrysowanie kadrów), dobrać ludzi do ekipy. Rośnie odpowiedzialność, a więc i stres. To z kim pracujesz determinuje bezpośrednio efekt. Raz na długi czas zdarza się, że klientowi został polecony fotograf, lub ma swojego zaprzyjaźnionego, z którym pije wódeczkę i wtedy żadną siłą nie da się przekonać, że to portfolio nie pasuje do tego projektu. Wtedy zamiast wspólnie wznosić się na wyżyny twórczej ekscytacji, w pojedynkę próbujemy wywołać w drugiej osobie choć słaby jęk uznania dla swojej wizji.

Głośno mówię, że jestem nadgorliwa i upierdliwa. Ale to właśnie te dwie cechy pozwalają mi dobrze wykonywać swoją robotę, w sytuacji kiedy oczekiwania i presja są duże. Ci, którzy poważnie traktują swoją pracę raczej nie mają z tym problemu. Ci, których charakteryzuje frywolne podejście do tematu, mają mi za złe. No trudno. Z tymi drugimi nie pracuję zbyt często, lub pracuję raz i boga proszę, żeby zapomnieć. To też jak z sexem.

Staram się nie przesadzać, ale sytuacje bywają różne. Ostatnio fotograf kazał na siebie czekać 1,5 godziny z powodu „problemów technicznych”, a już na planie marudził, że musi pracować pod presją czasu. Zdarzyło mi się, że po pokazie wpadając sobie w ramiona z projektantem powiedziałam uczciwie, że więcej nie zrealizuję z nim żadnego pokazu.

Wiem, że czasami sprawiam wrażenie strasznej zołzy. Ale bardzo cenię sobie uczciwość. I te w stosunku do innych i te w stosunku do siebie. Jeżeli oceniamy współpracę na podstawie faktów, z których jasno wynika, że jedna ze stron ma w dupie czas 30 osób z zespołu, to uważam, że nie ma nic złego w tym, żeby powiedzieć jej to głośno. Wychowawczo, na osobności.

Całkiem najgorzej jest, kiedy druga osoba daje z siebie max, ale nie jest w stanie nawet przybliżyć się do oczekiwanych efektów. Jak można mieć pretensje? Stara się jak może, staje na głowie, ale postrzeganie świata ma zupełnie inne i kadry widzi w miejscach, w których ja widzę tylko złe proporcje i nietrafione światło. Wtedy sprawdza się kompromis. Znajdujemy bezpieczne kadry, resztę gonimy postprodukcją. Ale trwa to wszystko dłużej i można mieć pewność, że nie będzie to sesja życia.

Na szczęście w większości przypadków ta chemia się pojawia – mówię jednym językiem z resztą ekipy. Mam swoich ulubionych fotografów, mam swoje ulubione wizażystki i fryzjerów, z którymi spotykam się dość często. Niemniej ważny jest rozwój, więc praca z różnymi osobami jest konieczna. Trzeba mieć oczy otwarte, rozsądnie dobierać portfolia osób, z którymi zamierzam pracować, spotykać się i rozmawiać. I rozmawiać. Żeby się później nie okazało, że niepożądane osoby widziały jak biegasz z gołym tyłkiem. I gołą duszą.

xoxo,

Fashion Victim

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s