Ludzie lubią brzydkie rzeczy

Nie obrażaj się. Nie przewracaj oczami. Przysięgam na tatuaże mojej mamy, że coś w tym jest. Patrząc na kolejne kampanie, które śmigają po moim feedzie mam wrażenie, że funkcjonuję w innej przestrzeni. W galaktyce Marsa.

Postanowiłam nie przeklinać w lidzie, bo to ten fragment tekstu, który pojawia się w każdym podglądzie, ale czasami myślę: czy ktoś kurwa choć raz zadał sobie trud, żeby stanąć trochę wyżej własnego ego i spróbować zastanowić się, czy te zdjęcia serio są tak fantastyczne? Wiem, że brzydko zaczynam, ale zauważyłam pewną zależność. Na stronie www, fejsbuku czy innym instagramie pojawia się zdjęcie z kampanii, pięknie podpisane peanami pochwalnymi na cześć wspaniałej ekipy, która dołożyła wszelkich starań, aby efekt powalił na kolana każdego pojedynczego odbiorcę. Czytam ten opis i myślę: no dobra! gdzie to zdjęcie? jestem gotowa! I BACH! Oczom moim ukazuje się obrazek o lichej kompozycji, z wypalonymi kolorami i żadnej koncepcji…I muszę to napisać po raz kolejny. Jestem zboczona, ok. Ale po to na każdych zajęciach powtarzam to moim studentom, żeby potem na stare lata nie oglądać podobnych okropieństw – proporcje, na boga! Ja rozumiem dekonstrukcję, oversize i przysięgam, że jestem w stanie docenić dobry design. Ale na przeciętność jestem wrażliwa.

Tymczasem patrzę na zdjęcie, gdzie na modelkę przeciętnej urody nałożono szmaty równie przeciętne. Bywają kroje, nad którymi trzeba się zastanowić. Najlepiej już na etapie projektowania kolekcji. Ale z  jakiegoś powodu bezrefleksyjnie upycha się je w te nieprzemyślane stylizacje, gdzie sylwetka nagle dostaje powietrza i z rozmiaru S staje się mega niezgrabnym XL. Na koniec tego wszystkiego czytam, że to ulubiony set projektanta. Moje serce krwawi.

I to jeszcze nie jest najgorsze. Pod tym zdjęciem czytam komentarze „ach, jakie to piękne!”, „nosiłabym”, „śliczna bluzeczka, na pewno znajdzie miejsce w mojej szafie”. I tak sobie myślę, że tu chyba jest gust pogrzebany. Masa lubi przeciętność. Wciąż. I niby kupujemy te vougue`i, i obrażamy się kiedy porównuje się nas do zachodu i co druga nastolatka interesuje się modą. Ale jeżeli się przyjrzeć bliżej, to Vogue chętniej zamieniamy na Panią Domu, bo tańsza, a na przedostatniej stronie świetne porady, jak urządzić balkon tak, żeby optyczne dorównywał hektarom ogrodów Wersalu. No grzech nie skorzystać.

Czasami różne osoby pytają mnie co myślę o stylu polaków i nigdy nie wiem co powiedzieć. Kiedy już mi się wydaje, że jest lepiej i właściwie to mam ochotę odpowiedzieć że „SUPER!”, właśnie wtedy dostaję w pysk tą nijakością i horyzontem węższym niż korytarz w szpitalu Żeromskiego.

Ten tekst jest tak subiektywny, że aż strach. I nie zrozum mnie źle. Dobrych kampanii co sezon na szczęście pojawia się więcej, niż tych kiepskich (z polskich niezmiennie najlepsza i chyba jeszcze na długo Kas Kryst na sezon SS16). Ale martwi mnie tak szerokie zrozumienie dla przeciętności, a tak mała tolerancja dla poszukiwań i ekstrawagancji. Nie oczekuję estetycznych podróży na Marsa, ale może na początek może wyjść chociaż za własne podwórko?

xoxo,

Fashion Victim

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s