Pokazy mody: tylko mody brakuje

Pokaz mody to spektakl, spójna aranżacja światła, dźwięku i scenografii, która podkreśla zalety kolekcji i wprowadza odbiorcę w jej klimat. Czasami jednak to, co mamy szansę oglądać z modą ma tyle wspólnego, co ja z baletem – coś podobno gdzieś, ale dawno i dowodów nie ma.

Kolejne wtorkowe spotkanie w ramach projektu Fashion Victim. Moda na nośnikach. już za nami. Była to przedostatnia prelekcja dotycząca pokazów mody. Obejrzeliśmy wspólnie 14 produkcji z całego świata. To, co – jak zwykle – było najcenniejsze i najbardziej inspirujące, to Wasze spostrzeżenia, którymi nie wahaliście się dzielić w trakcie i po prezentacji. Te rozmowy są zawsze dla mnie bardzo wartościowe, ponieważ oko fashion victim widzi dużo, ale świeży punkt widzenia znacznie poszerza ten horyzont.

Pokazy mody są okazją do zaprezentowania kolekcji. Mają sprawić, że dowiedzą się o niej media, potencjalni klienci i partnerzy biznesowi. Summa summarum kolekcja ma się sprzedać. Każdego sezonu pojawia się masa nowych propozycji pret a porter. Zadaniem producenta pokazu jest zainteresować maksymalną ilość osób. Nawet tych, które do tej pory modzie przyglądały się z poziomu witryn H&M. Pojawia się pytanie – jak?

Wnioski właściwie mieliśmy wspólne – mało mody w modzie. Pokazy najczęściej (coraz częściej) są spektaklem nastawionym na skandal/kontrowersję/zainteresowanie spowodowane nietypową aranżacją częściej, niż dobrym designem. Na jakiej podstawie te wnioski? Poniżej dwa pokazy, które w rozmowach z Wami powracały najczęściej:

Rick Owens 2016 – pokaz, który cieszył się ogromną ilością wzmianek na całym świecie. Czym spowodowany ten fejm? Niestety nie ciuchami. Rozmawiając z Wami po prelekcji nie byliśmy w stanie przywołać w pamięci ani jednej sylwetki. Pokaz zasłynął modelkami i modelami, którzy wystąpili w roli plecaków. Tak, plecaków.

Fuckyouverymuch 2007 – starałam się pamiętać, że to pokaz sprzed niemal dekady – co być może miało wpływ, starałam się znaleźć choć jeden pozytyw. Tytuł kolekcji to „Breaking the rules of Religion”. Gdyby to była interpretacja dla symboli religijnych, być może bym to zniosła. Niestety na wybiegu pojawiały się sylwetki odszyte (to za duże słowo) z szat liturgicznych – interpretacji zero. Gdyby księża zakładali stuły na gołe ciało, pokaz mógłby być regularną mszą. Przynajmniej byłby z tego jakiś pożytek. Modelki, które prawdopodobnie były koleżankami projektantki, nie dały rady dźwignąć ciężaru nagości i zachowań „amoralnych”, które ewidentnie miały być przeciwwagą dla religijności. Zamiast prawdziwie obrazoburczego widowiska, dostaliśmy w pysk żenującym pokazem wstydu i niepewności. Cytując moją koleżankę: nie dość, że człowiek całe życie musi wstydzić się za siebie, to jeszcze za swoją robotę.

Bywam cyniczna, to prawda. Ale TO musicie zobaczyć na własne oczy.

Nie zrozumcie mnie źle. Każdego sezonu produkuje się kilka na prawdę świetnych pokazów. Do czołówki niezmiennie zaliczają się domy mody Dior, Louis Vuitton czy Chanel. Na spotkaniu przywołałam dwa pokazy, które charakteryzowały się świetnym, niesamowicie dopracowanym konceptem – Chanel FV 2014 i LV FW 2012. Poniżej mój faworyt:

Dlaczego niektóre marki nie silą się na tanie sensacje, żeby zainteresować media? Bo nie muszą. Umówmy się, konkurencja jest duża. Jeżeli projektant nie może pochwalić się popularnością domu mody Chanel lub wspaniałym designem Yohji Yamamoto, to co innego pozostaje?

Nagość i sex, to wiadomo. Widzieliśmy wczoraj fragmenty pokazu duetu Paprocki&Brzozowski Emmanuelle, podczas którego modelki były wciągane przez półnagich mężczyzn do alkowy zaaranżowanej na środku wybiegu. Sama nazwa kolekcji nawiązujący do głośnego filmu, w którym tytułowa Emmanuelle występuje głównie nago, budzi jednoznaczne skojarzenia.

Wróciliśmy także do głośnego pokazu Macieja Zienia z 2013 roku, który zorganizowany został w kościele. W mediach święte oburzenie, gromy z jasnego nieba i góra hejtu za bezczeszczenie domu bożego. Co przychylniejsze tytuły grzecznościowo wspomniały o kolekcji, ale były to raczej informacje stanowiące tło do „afery”. Tymczasem, sami zobaczcie – czy był to pokaz, który zasłużył na miano kontrowersyjnego? Mnie wręcz zabrakło wykorzystania architektury i stworzenia aury sacrum, która mogła wprowadzić odbiorców w zupełnie inny wymiar.

Wspominałam o tym przy okazji spotkania dotyczącego sesji zdjęciowych – mam nieoparte wrażenie, że coraz chętniej nazywa się skandalem coś, co już nikogo nie rusza dlatego, że słowo „kontrowersja”zapewnia dobrą klikalność.

Na koniec pozwoliłam sobie na mały sprawdzian tolerancji moich słuchaczy. Przywołałam kompilację męskich sylwetek marki bieliźnianej Marco Marco. Do pokazów kolekcji angażowani są mężczyźni różnych orientacji seksualnych i różnych upodobań (trans, drag queen, etc.). To co ich łączy, to mocne przerysowanie stereotypów. Efekt jest powalający, moim zdaniem niezwykle ciekawy i z punktu widzenia choreografa – nie mogę wyjść z podziwu dla świadomości ciała modeli. To co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło to fakt, że moja publiczność pozostała niewzruszona – tolerancja level master! Jestem szczęśliwa.

 

W najbliższy wtorek, 23 sierpnia widzimy się po raz ostatni w przestrzeni Samo Ż. Porozmawiamy o modzie w kampaniach społecznych. Zapraszam serdecznie!

Super spotykać Was w realu.

xoxo,

Fashion Victim

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Pokazy mody: tylko mody brakuje

  1. Ostatni pokaz jest niesmaczny i na pewno nie w dobrym guście. Po co manifestować swoją orientację i swój światopogląd, jeśli jest się bardzo dobrze świadomym tego, że budzi to kontrowersję i sprzeciw w społeczeństwie. Wystawianie na próbę tolerancji na różne współczesne dziwactwa wśród coraz to szerszej publiki nie sprawią, że ci ludzie faktycznie zostaną zaakceptowani i poczują się lepiej. W ten sposób tylko chwilowo doznają uczucia spokoju. Osobiście widzę tutaj tylko chęć zwrócenia na siebie uwagi i przede wszystkim tanią sensację. Moda ma upiększać, dodawać uroku, a nie szpecić i być wykorzystywana jako pośrednik do ukazywania światu pewnych zaburzeń psychicznych.

    Polubienie

    • Patrycjo, dzięki za komentarz. Niestety merytorykę Twojej wypowiedzi przysłania mi fakt, że homoseksualizm nazywasz zaburzeniem psychicznym, a przykład pokazu, w którym biorą udział osoby homo i transseksualne wskazujesz, jako ten jedyny niesmaczny. Masz rację – to jest zwrócenie uwagi. Ale nie na orientację seksualną. Zapraszam na stronę marki i jej kanały SM. Zauważysz na pewno, że MarcoMarco to marka, kierowana właśnie do tego środowiska. W tym kontekście to nie jest tylko tanie zwracanie uwagi a pokaz kolekcji konsekwentny z linią marki.

      Polubienie

      • Zdecydowanie nie ten jedyny, ale z przytoczonych przykładów właśnie z tym jedynym nie zgadzam się pod kątem opiniotwórczym. Nie rozumiem tego zachwytu, nie chodzi tutaj już nawet o kwestie tolerancyjne, tylko o to, że dla każdej osoby z wyczulonym zmysłem estetycznym coś takiego nie może się podobać, bo to ładne nie jest. Modele odwracają uwagę od prezentowanej pseudo bielizny, próbując skupić większa uwagę na sobie. Być może tego nie rozumiem, ale wg mnie od samego początku z tego performansu mocno bije celowe manifestowanie inności. Tworzenie osobnej kolekcji ubrań dla osób odmiennych orientacyjnie już samo w sobie jest mierną prowokacją. Po co? By Ci ludzie nie czuli się w jakiś sposób dyskryminowani? Bo dla nich nie ma ubrań? Jak dla mnie jedynym (jeżeli już) przekazem tego pokazu nie jest moda, ale to, że oni wcale nie chcą być traktowani jak „zwykli” ludzie. Widać, że lubią posługiwać się metodą szoku i kontrowersji. W ten sposób nie zaskarbią sobie prawdziwej akceptacji. Oczywiście nie mam na myśli tej udawanej przejściówki, która w niektórych kręgach determinuje uzyskanie statusu osoby cool i nowoczesnej. 😉

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s