Sztuczna kreatywność

Wybuchnę! Odkładam ten temat od kilku miesięcy, powtarzając sobie, że w końcu nadejdzie dobry czas. Czas, w którym kontekst będzie odpowiedni. Czas, w którym nikt nie obrazi się za to, co mam ochotę właśnie teraz napisać.

Bang! Nie ma odwrotu. Wtorkowe spotkanie Moda – sztuka czy kaprys? natchnęło mnie do podjęcia tematu. W jaki sposób? Wyjaśni się dwa akapity niżej. A więc tytułem nakreślenia przestrzeni…Wspominałam już, że branża modowa, ogółem kreatywna rządzi się swoimi, czasem trudnymi do zaakceptowania zasadami. Tutaj zdanie „nie wiem, nie mam pomysłu” oznacza koniec ciągłości finansowej. Ogromne tempo pracy, zbyt mało snu i duże oczekiwania nie sprzyjają kreatywności.

A zatem – stawiam pytanie: Czy tworzenie pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających jest fair w stosunku do innych artystów? Czy jest fair w stosunku do klientów, odbiorców?

Witkacy? Zna każdy, kto w sposób legalny zdobył w tym kraju maturę. Nawet w oficjalnych źródłach pisze się o jego upodobaniu do wszystkiego co bóg stworzył, a szatan opętał. Poniżej autoportrety z 1938 roku Dr Jeckyll i Mr. Hyde, Muzeum Narodowe w Warszawie.

Bez tytułu.jpg

Nie oszukujmy się. Każdy mózg potrzebuje bodźców. Przeważnie wystarcza kawa, zielona herbata, czy jakieś inne sztuczne źródła fenyloalaniny. Ok. Ale wena to nie tylko energia dostarczana organizmowi. W procesie kreacji ważny jest ten niewidzialny pierwiastek zwany talentem i emocje, które temu towarzyszą. To właśnie one mają ogromny wpływ na efekt końcowy obrazu, wiersza, rzeźby czy edytorialu. Szkopuł tkwi w tym, jak te emocje/stany świadomości są wzbudzane.

Na ostatnim, wtorkowym spotkaniu opowiadałam o projektancie Yohji Yamamoto. Jego twórczość i jego samego odbieram w sposób niemal sakralny. Głośno mówię, że jestem nim zafascynowana. Te nić sympatii dodatkowo umacnia fakt, że Yohji jest typem depresyjnym. Na pierwszy rzut oka uśmiechnięty starszy pan, jest nałogowym palaczem z wyjątkową słabością do whisky. Czytając wywiady, oglądając materiały video ten obraz nabiera jeszcze wyrazistszej optyki. Yamamoto pytany o to, jak wygląda jego typowy dzień, odpowiada: Budzę się z rozpaczą. Kładę się spać zrezygnowany.

yohji-yamamoto-01

Wspominałam kiedyś, że dla mnie takim stymulatorem emocjonalnym jest muzyka. Dźwięki bardzo łatwo zmieniają mój stan ducha. Na lepsze lub gorsze. Do mnie należy decyzja, czy mam ochotę uśmiechnąć się, czy zapłakać.

Przyznaję, dużo lepiej radzę sobie ze smutkiem, niż radością. Negatywne emocje, zwłaszcza te skrajne (cierpienie, rozpacz) czytam, jako te bardziej prawdziwe, nie udawane. Rozpaczy nie da się udawać. Radość – owszem. Wprowadzam się świadomie w ciemne stany odczuwania, bo wtedy mam czystszą głowę i po prostu – lepsze pomysły. Myślę że w tym miejscu mogę zbić piątkę z kilkoma innymi artystami, którzy funkcjonują podobnie. Odsłaniam się, fakt. Ale uznaję, że zawsze (czy w realu, czy tutaj) rozmawiamy szczerze.

W porządku, mamy te muzykę, mamy te całą depresję, czy tam inne filmy i źródła inspiracji. Teraz do meritum – są i tacy, których lenistwo lub nadwrażliwość zaprowadziła w rejony etycznie dyskusyjne, czyli w nałogi. Wertując w myślach przypadkową listę znanych mi artystów od Alexandra McQueena, przez Pabla Picasso, po Juliana Tuwima, każdy z nich miał swoje ulubione środki w płynie lub w proszku, które poprawiały artystyczną wydajność. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to już o krok za daleko.

Właściwie mam ochotę posunąć się do postawienia tezy, że gdyby narkotyki były legalne, to każdy mógłby śmiało zarabiać na projekcjach, wyświetlanych przez jego sztucznie pompowaną wyobraźnię. No właśnie, tylko czy to faktycznie sztuczny wytwór ma być tym, co warto docenić?

Myślę, że taka „wspomagana” kreatywność jest nie w porządku.

  • W stosunku do osób, które „uczciwie” pracują na swoje portfolio. To tak jak doping u sportowców – jest podawany wtedy, kiedy organizm sam nie jest w stanie osiągnąć oczekiwanych wyników lub wtedy, kiedy czas na ich osiągnięcie ma być maksymalnie skrócony. Z jakiegoś powodu doping jest zabroniony. Jeżeli sportowiec nie jest w stanie osiągnąć wyznaczonego celu, może powinien pomyśleć o zmianie dyscypliny?
  • W stosunku do odbiorcy tej twórczości. Idąc do muzeum, galerii czy zapoznając się z działalnością artysty – mam wrażenie – chodzi o to, żeby spojrzeć na świat innymi oczami. Na świat w kolorach i kształtach, który często jest niedostępny dla „zwykłych” ludzi. W moim odczuciu w przypadku tych sztucznych wizji dostajemy komunikat: każdy może zrobić se sztukę! Skoro każdy może, to w moim rozumieniu ta sztuka drastycznie traci na swojej wartości. Po co nam więc? Może zalegalizujmy meskalinę na całym świecie i cieszmy się imaginacjami na co dzień, nie tylko od święta.
  • W stosunku do klienta. Bardzo lubię myśleć, że zleceniodawcy decydują się na współpracę z konkretną osobą (odnosząc do branży – z fotografem, stylistą czy wizażystką) dlatego, że znają portfolio, kierunek estetyczny i wiedzą, że wykonana praca będzie spełniała wszystkie kryteria profesjonalizmu. Właśnie za to trzeba nie raz zapłacić jak za zboże. Pracując pod wpływem wspomagaczy, wynagrodzenie nie jest docenieniem wyjątkowych zdolności, a sponsorowaniem magicznych tabletek, po których truskawki w twojej głowie mają kolor niebieski.

Nie chcę się zastanawiać nad tym, czy używki są etyczne/dobre w ogóle. Mama nauczyła mnie, że wszystko jest dla ludzi i absolutnie nie próbuję powiedzieć, że stronie od wszelkich środków odurzających. Chciałabym razem z Wami zastanowić się nad tym, czy używanie wspomagaczy przy procesie tworzenia jest ok. Czy osobę, która bez nich nie jest w stanie tworzyć, można nazwać artystą? Czy Wy – jako odbiorcy, zleceniodawcy, artyści – jesteście z tym ok?

Xoxo,

Fashion Victim

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s